
W każdej dyscyplinie sportowej są ludzie, bez których by ona nie istniała. Tym razem udowadnia wam to Mateusz Ligocki.
Mateusz Ligocki "Matys" urodził się 18 czerwca 1982 roku w Cieszynie. Miasto położone jest na południu Polski, w regionie gdzie nie brakuje stoków, dlatego też Mateusz mógł swobodnie rozwijać swoją pasję.
Matka Mateusza, Katarzyna Ligocka opowiada jak w trzecim miesiącu ciąży stawiała pierwsze kroki na nartach, co według niej zaowocowało wyjątkowym talentem sportowym syna. Głowa rodziny Ligockich, Tadeusz jest instruktorem narciarstwa, nic więc dziwnego, że Mateusz wraz z braćmi dzieciństwo spędził na stoku. W młodości Matys interesował się jednak wieloma sportami – judo, tenisem, grą w piłkę. Snowboard pojawił się dość przypadkowo. Pewnego dnia Mateusz pożyczył deskę od znajomego i w ciągu trzech dni nauczył się jeździć. I tak się zaczęło... Już dwa tygodnie później wystartował w pierwszych zawodach i zdobył Mistrzostwo Polski juniorów.
W 7 klasie wziął udział w zawodach w Zakopanem. Snowboardowa skocznia wielu odstraszała swoimi rozmiarami, mimo to Matys wystartował i zajął 6 miejsce. Tam zauważony też został jego talent i szybko znalazł się pierwszy sponsor. Niewiele później na desce zaczęła jeździć jego kuzynka Paulina, chwilę po niej brat Michał. Wszyscy wychowywali się razem, dlatego wybrali ten sam sport. Ligoccy są już znani w Europie i w świecie, a zawodnicy ze światowej czołówki traktują ich dziś jak dobrze znanych kumpli. Cała trójka doskonale się dogaduje i jak twierdzi Mateusz: Każdy uczy się od każdego. Ja od Pauliny, Paulina mnie podpatruje, Michał uczy się od nas.
Nad karierą Ligockich czuwa ojciec chłopców, Tadeusz Ligocki. Jest nie tylko ich największym fanem, ale przede wszystkim menadżerem. Dba o sprawy związene z mediami, a także pilnuje punktacji pucharowej. Mama natomiast troszczy się o wykształcenie i dopinguje do nauki – Matys studiuje na AWF-ie w Krakowie. Trenerem polskiej kadry jest natomiast ojciec Pauliny – Władysław Ligocki.
Mateusz jest najbardziej utalentowanym polskim snowboardzistą, a w opinii fachowców jednym z najwszechstronniejszych na świecie. Jest również jedynym na świecie zawodnikiem, który na Igrzyska Olimpijskie (Turyn 2006) uzyskał olimpijską nominację do startu w dwóch różnorodnych konkurencjach – snowboardcross i halfpipe. W sezonie 2004/2005 w Pucharze Eurpy stanął na najwyższym stopniu podium. Pod wieloma względami wyjątkowo pomyślny okazał się dla niego również sezon 2007/2008. Został ambasadorem marek Voelkl Snowboards, Scott i Ripzone, dziewięciokrotnie startował w Pucharze Świata, wział udział w Winter X Games, Pucharze Ameryki, Pucharze Polski (zdobył tytuł Mistrza Polski już 26 raz!), a także zawodach Jeepa: King Of The Mountain.
Głośnym echem odbiła się w 2008 roku afera wykluczenia braci Ligockich z kadry przez prezesa PZSu Marka Króla, rzekomo z powodu nie wyrażenia przez nich zgody na podpisanie nowego regulaminu mówiącego, że Polski Związek Snowboardowy ma prawo wykorzystania wizerunku zawodnika wraz z jego nazwiskiem i pseudonimem. Znacznie utrudniłoby to lub całkowicie uniemożliwiło ich negocjacje w sprawie indywidualnych umów sponsorskich. Obaj bracia niezwłocznie złożyli skargi do PKOl oraz ministerstwa sportu. Na szczęście obu stron konflikt zakończył się porozumieniem i Ligoccy wrócili do kadry. Bo czym by była polska kadra bez tych chłopców?
Jak mówi o sobie Matys: Snowboard dla mnie to nie tylko sport, to fascynujący styl życia! Jest dla mnie sposobem na życie. Wielka pasja i miłość, bez której nie wyobrażam sobie własnej egzystencji.
CZY WIESZ, ŻE:
Ruszyła ogólnopolska akcja społeczna “Żyj z głową. W kasku”. Promuje bezpieczne i odpowiedzialne uprawianie tych dyscyplin sportu, przy których zalecane jest używanie ochronnego kasku. Mateusz Ligocki został jednym z jej zimowych ambasadorów. Jak mówi: Bez kasku nie warto wpinać się w deskę! Przysłowiowy orzeszek uratował mi życie wielokrotnie! Tylko ktoś o niezdrowych zmysłach wybiera się na śnieg bez niego!